Strona:Jerzy Szarecki - Czapka topielca.pdf/40

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


dział przed chwilą, była wizją i że wizja ta zwiastuje już nadchodzący ostateczny bezwład ciała i śmierć.
Resztki instynktu życia pobudziły strach przed powtórzeniem się wizji i wywołały wolę do jej odparcia. Jan z całych sił umęczonej duszy bronił się od popadnięcia w nieobjętą moc czarnej nocy i ukazujących się w niej wizyj.
Daremny był trud. Znów zamilkły wichry i fale, chłód ustąpił z zsiniałych członków i pod zamkniętemi na głucho, jak wieko trumny powiekami, Jan ujrzał znowu cały korowód widm, postaci i obrazów z przeszłości.
Obrazy te przyobleczone w formę najważniejszych zdarzeń jego życia wypływały jeden po drugim gdzieś z głębin duszy przed oczy rozpłomienionej nagle jaźni.
Oto ujrzał wieś rybacką, w której po raz pierwszy światło dnia jasnego wniknęło w jego dziecinne oczęta. Widzi siebie małym pędrakiem, jak bawi się w piasku na brzegu morskim. Obok niego inne dziecko, kruszyna maleńka, trzyletnia Marja. Potężne morze szumi koło nich. Dzieciaki wsłuchują się w jego poważny, dobrotliwy szum i zdziwiony wzrok zatapiają w sobie. Dziwił ich zawsze szum morza, który przypomina szmer muszli przyłożonej do ucha.