Strona:Jerzy Szarecki - Czapka topielca.pdf/27

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Wiatr wzmagał się z każdą chwilą, trzeba więc było zwinąć zbędne żagle, zostawiając tylko sztormowe. Ze względu na możliwość przejścia wichury w orkan, kapitan kazał zwinąć również grot-obermars-żagiel. Rozkaz skrępowania sejzingami ściągniętego przy pomocy gejtaw żagla dostali Georges i John.
Jakoż znaleźli się sam na sam w górze na zawrotnej wysokości uczepieni nogami chyboczącej stalowej linki perty.

Gdy ostatni sejzing owinął się mocno wokoło reji, przytroczywszy do niej wał żagla, Georges odwrócił się twarzą do Johna. Spojrzeli sobie długo i przenikliwie w oczy. John nie wytrzymał i spuścił oczy. Wówczas Georges zrobił krok w jego stronę. John cofać się zaczął idąc pertą wzdłuż reji do noku[1]. Georges następował nań, starając się nogą wytrącić pertę z pod nóg Johna i potem jednem uderzeniem strącić przeciwnika w przepaść. John, cofając się ciągle, doszedł w końcu do noku. Wtedy jedną ręką złapał się krzepko jagsztagu drugą szukając wokoło lin brasów, których mógłby się złapać w razie upadku. Kopaniem nóg gotował się odeprzeć atak Georgesa. Georges zaparł się w sobie i skurczył, jakby skoczyć miał wprost na Johna i ciężarem ciała własnego po-

  1. Nok — koniec reji zwisający nad wodą.