Strona:Jerzy Szarecki - Czapka topielca.pdf/178

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


kilka kroków runął z impetem na stojącego najbliżej Safandopułłę. Przewrócił go na pokład i zaczął dusić. Syroj słaniając się ze zmęczenia na nogach stał przy burcie ciężko dysząc i spluwając krew z rozbitych warg.
— Oddaj pieniądze! — ryczał Mahayo dławiąc kolanami pierś i gardło Greka. — Oddaj pieniądze, oszuście!
— Ja... nie mam... — ledwo wykrztusił z siebie napół żywy Safandopułło. — Pieniądze... ma... Syroj....
Mahayo puścił Greka i rzucił się na Syroja. Tamten ze zmęczenia ledwo stojąc na nogach zdołał tylko zakląć, gdy miażdżący cios pięści Francuza zwalił go na pokład. Zerwał się jednak. Rosjanin i Francuz stali naprzeciw siebie ciężko dysząc i klnąc. Obydwaj szykowali się do walki. Safandopułło co parę sekund popadając w omdlenie leżał na pokładzie i biernie przyglądał się temu widowisku.
Pierwszy skoczył Francuz. Syroj usunął się błyskawicznie i podstawił nogę nacierającemu. Mahayo runął na pokład. Wtedy jakby nagle odzyskawszy siły, Syroj rzucił się na leżącego.
W mdłem, migotliwem świetle rzadkich latarń portowych zimnym blaskiem zalśniła stal i zgasła tuż