Strona:Jerzy Szarecki - Czapka topielca.pdf/174

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


brały postać ciężkiej, koszmarnej zbrodni i zostały przypieczętowane krwią.
Stało się to na drugi dzień po zarzuceniu kotwic „Chinsury” w porcie Cherbourga. Dnia tego cała załoga prócz kilku służbowych marynarzy zeszła na ląd i rozlazła się po knajpach i szynkach. Już od samego rana Safandopułło i Syroj, którzy postanowili uczynić w Cherbourgu coś niezwykle „wesołego”, udawali wobec Banabaka przyjaźń i szczerość. Nieszczęsny manjak, przypuszczając, że może zmiękły wreszcie kamienne serca jego prześladowców, brał to za dobrą monetę i chętnie przestawał z Safandopułłą i Syrojem. Ani razu nie udało mu się zauważyć drwiących, porozumiewawczych spojrzeń jakie zamieniali pomiędzy sobą Grek i Rosjanin. Ci zaś uknuli szatański zaiste plan i umówiwszy się z Banabakiem na wieczór w jednej z nadbrzeżnych kawiarń zaczęli poszukiwać po różnych norach i dziurach portowych z całej załogi im tylko znanych też im tylko znanego człowieka. Znaleźli go wkrótce i przy szklaneczkach wódki ubili z nim jakiś niezwykle ważny interes. Później oczekiwali już tylko zmroku i godziny spotkania się z Banabakiem.
O godzinie ósmej wieczór przy stoliku kawiarni położonej vis-a-vis pasażerskiego mola zeszli się