Strona:Jerzy Szarecki - Czapka topielca.pdf/147

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


telegrafista nawet transatlantycki nie mógł sprostać — to w łacinie. Najlepiej jednakże Banabak znał historję. Znał tak dobrze, że nawet w niektórych chronologicznych drobiazgach dość biegle się orjentował. Gdzie posiadł Banabak te wszystkie mądrości — dłuższy czas nie wiedziano. Wogóle dość długo cała dziwaczna postać jego z wypiętym kuperkiem owiana była nieprzebitą mgłą tajemnicy. Dopiero gdy Banabak dostał się na pokład barku „Chinsura“ zaczęły jakoś nieznacznie, po trochu, jedna po drugiej spadać zasłony odkrywając właściwe oblicze Banabaka. Stało się to coprawda niezadługo do śmierci jego kiedy to uchylił się ostatni rąbek tajemnicy, ukazując głębie duszy Banabaka.
Podówczas komendantem „Chinsury“ był Mamertyński, kapitan dalekiej żeglugi, postać tak samo jak Banabak ciekawa i niezwykła. Człowiek ten olbrzymiego wzrostu, szeroki w barach, o wielkiej, czerwonej twarzy z zaczynającemi już siwieć płowemi wąsami był typem spotykanym dość często na morzu — typem dobrodusznego wilka morskiego, gaduły i rubachy. Gadulstwo rzadkie wśród rzetelnego ludu morskiego, spotyka się jednak dość często w szeregach oficerów marynarki wojennej, gdzie życie towarzyskie jest silnie rozwinięte. Upodobanie swoje