Strona:Jerzy Szarecki - Czapka topielca.pdf/140

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— Poco?
— Trzeba.
— To ty tak chcesz?
— Nie, nie ja.
— A kto?
Milczało widmo, kamiennemi oczyma patrząc w twarz Orskiego.
— I cóż zabierzesz mnie ze sobą?
— Zabiorę.
Orski znów wybuchnął śmiechem.
— A jak ja nie pójdę za tobą?
— Pójdziesz.
— Łżesz.
Cisza. Zlekka skrzypnęły deski kanapy. Topielec dźwignął się z niej i stanął na nogi. Zrobił krok ku drzwiom.
— Gdzie idziesz?
— Już tam, do siebie...
— Którędy zejdziesz?
— Tak samo jak wtedy — z baku.
Orski roześmiał się.
— Aha! Przypomniało ci się! Pójdę z tobą zobaczyć czy będzie to wyglądało tak samo, jak wtedy. Wal przodem!
Tołba szedł przodem. Za nim krok w krok skra-