Strona:Jerzy Szarecki - Czapka topielca.pdf/129

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Zgorzkniały, rozbity duchowo przejściami burzliwej młodości, sierota bez bliskich i przyjaciół, był Tołba nielubiany przez podwładnych i pogardzany przez kolegów własnego kursu. W młodości swej krzywdzony przez wszystkich i jak mówiono, bity po gębie przez każdego, kto się nie lenił, Tołba, dorwawszy się nareszcie do maleńkiego zakresu władzy, odbijał sobie na młodszych kolegach poniżenia lat dawnych. Specjalnie Orski stał się dlań baranem odkupienia. Na służbie i poza służbą i w dzień i w nocy umysł Tołby zajęty był ustawicznie wynajdywaniem najcięższej i najpaskudniejszej roboty jaką tylko można było wynaleźć na statku. Robotę tę Tołba z nastaniem wachty rozkazywał wykonać Orskiemu. Ciężkie życie prowadzi każdy świeżo upieczony marynarz na pokładzie szkolnego okrętu, jednakże przy dobrej woli starszych kolegów — mentorów, oraz przy odrobinie dekownictwa[1] życie to może być znośne, nawet przyjemne. Biada jednak temu mleczakowi, na którego zagiął parol starszy kolega. Niczem jest wtedy gniew komendanta, a nawet niełaska kucharza w porównaniu ze skutkami takiego „przyfaldalenia się“ starszego kolegi. Życie mleczaka

  1. Dekować się — w gwarze okrętowej znaczy tyle co zręcznie unikać pracy.