Strona:Jerzy Szarecki - Czapka topielca.pdf/102

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Podaję przybliżoną długość i szerokość geograficzną. Jest to pozycja jachtu na kilka minut przed zatonięciem. Mała, nieznana wyspa, na której się znajdujemy, musi leżeć w pobliżu przecięcia tego południka i równoleżnika, które podaję.
S.O.S., S.O.S., S.O.S.
Dolatują mnie dźwięki gitary, którą zabrałem dla niej z pokładu tonącego jachtu. Przedziwnie i cudnie gra! Tajemnica. Tajemnica jest w tej melodji. Komu ona tak gra? Nie dla mnie! Dla małej istotki gra kołysankę. Córeczka jest z nami. Maleństwo zrodzone spaczoną krwawą miłością. Zrodzone z szaleństwa. Czy będzie kochała i łączyła pożądania i krew, miłość i śmierć tak samo jak matka? Drżę z trwogi. Boję się o to maleństwo, w którego oczętach już rozsiadł się — obłęd.
Cienie palm wydłużają się, sięgają miotu fal, tarcza słoneczna jest czerwona, piaski przybierają kolor liljowy, niedługo wzejdzie księżyc, gwiazdy i będzie noc...
Z chaszczów drzew mimozy i krzewów dolatuje aż tutaj przenikliwy, złowrogi krzyk małej istotki — ten krzyk brzmi dla ciebie...
S.O.S., S.O.S., S.O.S.“
Na tych trzech wezwaniach ratunku kończył się