Strona:Jerzy Lord Byron - Poemata.djvu/306

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jeśli wprzód jeszcze, za tę miłość kraju
Sułtan mu stryczka nie przyśle z seraju... —
To zwykły przedmiot rozmów — i w téj chwili
O niczém inném nie będziem mówili. —

„Ale pamiętaj! że skoro o zmroku
Bęben na hasło spoczynku uderzy,
Selim cię czeka u drzwi twojéj wieży! —
Zakryci nocą od dozorców wzroku,
Możem bezpiecznie do jutra, do wschodu,
Błądzić samotnie śród wałów ogrodu.
Strome — szpieg na nie nie wedrze się snadnie,
A choćby wdarł się — mam sposób, że spadnie.
Wtedy się dowiész o losach Selima,
Czego nikt o nim ani wié, ni mniéma. —
Ty się mnie nie bój! zawierz sercu memu!
Wiész, że mam klucze tajnych drzwi haremu...“ —
— „Ja się bać ciebie? — Z twych ust taka mowa?.. —
„O! mój Selimie!...“ —
— „Nie trać chwil na słowa!
Mam klucz haremu — straż rygle odsunie.
Umiałem wzbudzić przychylność w Harunie.
On nas nie zdradzi — zaufaj mu śmiele! —
Dziś ci odkryję mój los, moje cele. —
Ale, Zulejko! — pomnij, że nie taję,
Żem rzekł — nie jestem, czém się być wydaję.“