Strona:Jerzy Lord Byron - Poemata.djvu/297

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


„Doczekam jeszcze pociechy, jak wróżę,
„Ujrzéć cię zbrojnym — albo spotkać może!“ —
I gdy to mówił z szyderczym przyciskiem,
Wzrok dumnéj wzgardy utopił w Selima. —
Selim nie zadrżał — i z urągowiskiem
Tak go nawzajem przejmował oczyma,
Że Basza z trwogą obejrzał się wkoło,
I ogniem wstydu oblało się czoło.
Dlaczego? — Basza dobrze czuł i wiedział
Przyczynę trwogi — lecz jéj nie powiedział.
„Nie próżne, myślał, przeczucia, jak widzę,
Żem nigdy jego nie ufał przyjaźni!
Zrozumiał, odgadł, że go nienawidzę, —
I... — lecz dłoń jego nie warta bojaźni!
Na łowach ledwo można go ośmielić
Potkać się z sarną, lub strzelbę wystrzelić;
Cóż gdyby z ludźmi miał toczyć bój krwawy,
Narażać życie dla zemsty lub sławy?...
Tak! — gdyżbym zwierzchniéj nie ufał pokorze,
Tém mniéj krwi związkom — krwi, co kiedyś może... —
Ha! lecz on nie wié o tém!... — Nic nie znaczy!
Muszę podwoić czujność dostrzegaczy! —
Giaur, pies pogański, Arab memu oku
Znośniejszy stokroć od jego widoku!“[1]

„Lecz otóż słyszę głos Zulejki mojéj! —
On mi wzburzoną duszę uspokoi:
Miły mym uszom jak hurysek pienia! —
W niéj widzę moje najsłodsze wspomnienia,
Pierwszéj, jedynéj miłości zadatki:
Droższa mi nawet, milsza od swéj matki!
Moja nadzieja, chluba, szczęście moje!
Jedna, co kocham — i co się nie boję!“ —

„Witaj, ty moja! ty Peri, bogini!
Chłodna fontanna w piaszczystéj pustyni
Mniéj miła ustom spragnionym pielgrzyma,
Niż tyś jest zawsze przed ojca oczyma! —
Pielgrzym nie może czuć wdzięczności więcéj,
Ni Prorokowi dziękować goręcéj,
Jak ja dlań w duszy za ciebie ją czuje,
Jak ja mu zawsze, i teraz dziękuję.“ —

  1. Turcy nienawidzą Arabów, którzy im w dzisięcioro odpłacają się wzajemnością, więcéj nawet niż chrześcijan.