Strona:Jerzy Lord Byron - Poemata.djvu/296

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


„Ciskać dzirytem, lub ujeżdżać konie:
„Ty, Greku w duszy, jeżeli nie w wierze!
„Gotów iść wzdychać całe dni i noce,
„Gdzie jakaś woda w strumieniu bełkoce,
„Kwiat jaki pachnie, albo ptak świergoce!... —
„Niechbyż przynajmniéj to słońce promienne,
„Co tak twe oczy zachwyca bezsenne,
„Wlało ci swego choć iskrę płomienia,
„By i twą duszę obudzić z uśpienia! —
„Lecz nie! ty okiem patrzałbyś nieczułem,
„Choćby tu przyszły psie wojska pogańskie;
„Choćby ich działa grzmiały pod Stambułem;
„Nie! choćby wszystkie państwa Ottomańskie
„Załeżéć miały od wsparcia twéj dłoni:
„Nie śmiałbyś dotknąć zaostrzonéj broni!... —
„Precz! — niech twa słabsza od niewieściéj ręka,
„Kręci wrzeciono, gdy się szabli lęka! —
„A ty, Harunie! śpiesz do córki mojéj!
„Ten raz przebaczam — dla starości twojéj.
„Lecz niech Zulejka raz jeszcze na nowo
„Wyjdzie z nim kiedy — odpowiesz mi głową!“ —

V.

Selim nie wyrzekł słowa — ale z twarzy,
Lecz z oczu jego łatwo myśli dociec. —
Wyrzuty Baszy i słowa szydercze
Przebodły duszę jak włócznie mordercze; —
„Syn niewolnika! — O podłość mię skarży! —
„Chce mię poniżyć! — najgrawać się waży! —
„Syn niewolnika! — Któż więc jest mój ojciec?“ —
Temi myślami wrzał w duszy, a lice
Pałały ogniem, a groźne źrenice
Błysły z pod powiek jak dwie błyskawice. —
Giaffir spojrzał — i zląkł się widoku
Gniewnego syna; — poznał, jak go drasło
Urągowisko — i w tym jego wzroku
Dostrzegł, lub przeczuł pierwsze buntu hasło.
„Pójdź, chłopcze! — Cóż to? nie chcesz odpowiadać?
„O! ja znam ciebie, umiem myśl twą zbadać —
„Szkoda, żeś bronią nie uczył się władać.
„Lecz niechno męska urośnie ci broda,
„A wiek odwagi, albo siły doda: