Strona:Jerzy Liebert - Poezje.djvu/63

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


[FRAGMENT]


Już katedra pod niebo jak ul pszczelny dzwoni,
Drżą obłoki i fruną jak kwiaty jabłoni,
Próżno wzrok wznosisz w górę i łzy masz w źrenicach.
Z krwią przez serce przepływa ci nowa dzielnica,
Jak fala kolorowa drży tłum niespokojnie,
Pierwszy raz w bale miejskie wstępujesz po wojnie.
O płótna kolorowe, których tutaj tyle,
Czerwone, granatowe, różowe motyle,
Jak kwadraty skaczące barwnej szachownicy,
Kraino egzotyczna pośrodku stolicy,
Woń owoców, ryb lśniących, suszonych fig skrzynie,
Hale miejskie zmieniają w port w wschodniej krainie,
W targowisko krzyczące pod dalekiem niebem,
Gdzie się chałwę sprzedaje z świętojańskim chlebem.
Patrz, tam stosy pomarańcz i dyń pelne półki,
Tu w słońcu....... z różowej bibułki,
Dalej w kramach korale i paciorki czarne,
Jak serce niespokojne są hale i gwarne,
Podziwiam twarz nerwową narodu, którego