Strona:Jerzy Byron-powieści poetyckie.pdf/91

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Lecz ty, niewierny! ciebie anioł śmierci
Monkir swą kosą rozerwie na ćwierci,[1]

725 
Potem zawlecze na nowe katusze

Przed tron Eblisa twą przeklętą duszę.[2]
Tam ogień, wiecznych męczarni narzędzie,
Ciało twe palić, w duszy goreć będzie;
Słuch nie obejmie, język nie obwieści,

730 
Ile się piekła wewnątrz ciebie zmieści!...

Lecz wprzód zostaniesz na ziemi upiorem:[3]
I trup twój, z grobu wyłażąc wieczorem,

  1. w. 724. Monkir — »Monkir i Nekir podług muzułmanów są to wielcy inkwizytorowie ciągnący śledztwo z nieboszczyków. Jeżeli z odpowiedzi grzesznika przekonają się o jego winach, wtenczas Monkir kosą ciągnie go do góry, a Nekir maczugą na dół strąca« (M.). Oryg. B.: »Monkir i Nekir są sędziami śledczymi zmarłych, przed którymi zwłoki przechodzą lekki nowicjat i przygotowawcze przysposobienie do potępienia, jeżeli odpowiedzi zmarłego nie są jasne, ciągną go do góry kosą i zrzucają na dół rozgrzaną do czerwoności maczugą, aż go dostatecznie przygotują po szeregu rozmaitych pomocniczych prób. Zajęcie tych aniołów wcale nie jest synekurą; jest ich tylko dwóch, a ponieważ ilość zmarłych prawowiernych jest w stosunku do reszty dość szczupła, zawsze są zajęci«.
  2. w. 726. Eblisa — »Eblis, wschodni książę ciemności« (B.). »Pluton Muzułmanów« (M.).
  3. w. 731. upiorem — w oryg. Vampire (wampirem).
    »Wiara w upiory powszechna na Wschodzie. Turcy zowią je Wardulacha. Grecy równie się ich boją i mnóstwo o nich prawią strasznych powieści« (M.). Oryg. B.: »Wiara w wampiry jest jeszcze na Wschodzie powszechna. Zacny Tournefort [Relation d’un Voyage du Levant par Joseph Pitton de Tournefort, 1717] opowiada długą historję, którą p. Southey w notach do swego poematu Thalaba cytuje w ustępie odnoszącym się do tych »Wrukolaków«, jak on je nazywa. Nowogrecka nazwa [Romaic] na nie jest: »Wardulacha«. Przypominam sobie, jak cała jedna rodzina wystraszyła się piskiem dziecka, który, jak utrzymywali, musiał mieć swoje źródło w takich odwiedzinach. Grecy nie wymawiają tego wyrazu nigdy bez poczucia trwogi. O ile wiem, »Brukolakai« jest dobrą