Strona:Jerzy Byron-powieści poetyckie.pdf/63

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Zbójca swój rudel zaraz na głąb pędzi:[1]
Zakryty cieniem nadbrzeżnych krawędzi,
Zahacza statek, zdobycze rozdzieła, —
Wrzask konających miesza pieśń wesela.

45 
Dziwna, gdy kraj ten natura obrała

Na ogród bogów i hojnie nań zlała
Tyle bogactwa, piękności tak wiele,
Jakby we własnem zakochana dziele:[2]
Dziwna, że dzieła własnego się zrzeka

50 
I dziś natura wpuszcza tu człowieka,

Który, odwieczny miłośnik zniszczenia,
Ogród Edeński na nowo wyplenia —[3]
I jako leśny dzik, kwiecie wytłacza,
Niepokropione znojami oracza,

55 
Ani znające ręki ogrodnika;

Tu kwiecie samo dokoła wynika;
Za tyle wdzięków, za taką obfitość
Uprasza tylko człowieka o... litość.
Dziwna! Tu ziemia oddycha pokojem,

60 
A serce ludzkie chucią i rozbojem!

Czyż kraje światła na nowo ogarnie
Noc namiętności, rządzących bezkarnie?
Patrząc, myśliłbyś, że tu zbuntowani
Wojsko aniołów zwalczyli szatani,

65 
I cherubinów trony dziś przywłaszcza

Tłum, który piekieł wyzionęła paszcza.
Tak śliczny kraj ten, ojczyzna rozkoszy, —
Tak brzydki tyran, co go dziś pustoszy!


Kto na śmiertelnem oglądał posłaniu[4]

70 
Piękne oblicze zaraz po skonaniu,
  1. w. 41. rudel — właściwie: ster; tu: łódź.
  2. w. 48. Dodatek Mickiewicza.
  3. w. 52 ogród Edeński — raj.
  4. w. 69 i n. Kto na śmiertelnem oglądał posłaniu itd. — »Zapewne rzadko który z czytelników widział na własne oczy obraz tu opisany. Kto widział, musi pamiętać, jak