Strona:Jerzy Byron-powieści poetyckie.pdf/366

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Poszłaż w klasztorne schronić się ukrycie,
Nieba przez twarde dobijać się życie,
Przez lata cierpień, przez modły i posty,

500 
I łzy bezsenne i pokutne chłosty?

Sztylet-że skarał zbrodnię jej niewiary?
Czy też z zatrutej śmierć wypiła czary?
Czy też Bóg zrządził tak przez litość swoję,
Aby cios jeden zgładził ofiar dwoje,

505 
By, uderzając wspólnika jej winy,

Uderzył razem w serce Paryzyny,
I tak gwałtownem rozdarciem jej duszy
Od długiej życia uwolnił katuszy? —
Nikt tego nie wie, nikt wiedzieć nie będzie,

510 
Zwodne-by tylko łudziły go wieści;

Lecz nacóż w płonnym gubić się obłędzie;
Życie zaczęła, skończyła w boleści.[1]

XX

I Azo inną żonę wybrał sobie,
I znowu hoże syny mu wzrastały,

515 
Lecz żaden nie był tak piękny, tak śmiały,

Jak ten, co zdawna w swoim więdniał grobie.
Zimnem on wzrost ich przymierzał spojrzeniem,
Lub też z tłumionem patrzył się westchnieniem,
Lecz nigdy łzą mu nie błysła źrenica,

520 
Uśmiech chmurnego nie rozjaśnił lica,

Czoło mu piękne, wzniosłe i szerokie
Czarna myśl wnętrznym pokrajała bojem
W brózdy przedwczesne, liczne i głębokie,
Gorącym cierpień wyorane krojem[2]

525 
Zarosłe blizny rozkrwawionej duszy,

Skutki zbyt długiej i ciężkiej katuszy!
Żal, boleść, radość — wszystko w nim zamarło,
Długie mu tylko, ciężkie dni zostały,

  1. w. 512. życie zaczęła, skończyła — zaczęła i skończyła.
  2. w. 524 krój — część pługa, nóż przecinający ziemię, aby lemiesz mógł łatwiej odrzucić skibę.