Strona:Jerome K. Jerome - Dziennik wycieczki do Oberammergau.djvu/35

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

wnym językiem niemieckim oświadczyłem mu, że nic nie mam do deklarowania. Widocznie nie zrozmiał, co mnie bardzo zdziwiło, i zabrał mój pakunek; nie mając na czem siedzieć — usiadłem na ziemi. Ale tak mi się spać chciało, że zapomniałem się gniewać za to.
Gdy rewizyę ukończono, poszliśmy do bufetu. Instynkt nie omylił mnie, znaleźliśmy tam gorącą kawę, bułeczki i masło. Kazałem podać dwie białe kawy, chleb i masło. Wypowiedziałem to pięknie po niemiecku. Nikt nie rozumiał, więc poszedłem do stołu i sam sobie wziąłem. System ten jest najlepszy, unika się wszelkiej argumentacyi. Ludzie odrazu rozumieją, czego im potrzeba.
B. zrobił mi uwagę, że gdy jesteśmy w Belgii, gdzie wszyscy mówią po francusku, a bardzo niewielu rozumie po niemiecku, powinienem starać się mówić mniej po niemiecku, a więcej po francusku.
Dodał jeszcze:
— Tak będzie łatwiej, a i krajowcy mniej będą wysilali myśli swoje. Trzymaj się języka francuskiego, jak możesz najdłużej. Inteligentni, porządni ludzie, zawsze choć trochę z twej francusczyzny zrozumieją, a żadna istota ludzka, chyba jakiś odgadywacz myśli, nie pojmie, co oznacza twe bełkotanie, mające wyrażać mowę niemiecką.
— O! jesteśmy w Belgii — rzekłem rozespany — myślałem, że to Niemcy, nic nie wiedziałem, a pod wpływem nagłego wybuchu szczerości, czu-