Strona:Jarosz Derdowski - O Panu Czorlińscim co do Pucka po sece jachoł.djvu/10

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
X.

Ustalą fąnkcynarów z miotłami na sztrase
Za wemiotacze. — Abo dozorców na gase. —
Do inszych kategorów nie zdrze nós sę dodac
Głepich kaszebów, co nie umią po polsku godac. —
Sami pojedzą mniąsko — nąm dadzą le gnote.

Dziś stosunki kulturalne wśród Kaszubów znacznie się polepszyły, zwłaszcza od kiedy zaczął się rozwijać przemysł domowy — hafty, plecionki, garncarstwo i inne — zapoczątkowany przez Gulgowskich w Wdzydzach w pierwszych latach bież. wieku. Znikli z wiosek kaszubskich żydzi, a handel w miastach przeszedł w ręce polskie. Wogóle dusza kaszubska ulega pewnej przemianie. Pod tym względem twórczość Derdowskiego nabiera dla nas wartości dokumentu. Zachowała i utrwaliła w „Panu Czorlińscim“ w formie artystycznej obraz życia ludu kaszubskiego z ubiegłego wieku przed zawieruchą wojenną.
Akcja rozgrywa się na Kaszubach północnych. Towarzysząc Czorlińsciemu, poznajemy niemal całe Kaszuby aż do ostatniego krańca. Droga prowadzi do Kartuz, następnie przez Strzepcz, Kętrzyno, Rozłazino, Słupsk, Słowno do Conowa czyli aż nad morze do Pomrów albo jak obecnie mówimy do Pomorskiej. Czorlińsci wraca inną drogą przez Słupsk, Dąbrowę, Główczyce, Izbice nad jeziorem Łebskiem, gdzie zapoznajemy się z Kabatkami, wymierającym szczepem kaszubskim. Dalej droga idzie przez Żarnowiec nad jeziorem tegoż imienia i Krokowę do Pucka. W Pucku Czorlińsci wydobywa z morza wielkiego węgorza, więzionego przez miasto na łańcuchu, jedzie wodą do Jastarni, ale burza zanosi go aż do zatoki gdańskiej. Nie chcąc jednak ku wielkiej radości bufków gdańskich „kuszac“ Krzysztofa, co stoi na Długim Rynku — jako że po raz pierwszy przybywał do Gdańska —