Strona:Janusz Korczak - Sam na sam z Bogiem.djvu/68

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
MODLITWA ARTYSTY.

Dzięki Ci Stwórco, iżeś umyślił twór dziwny stworzyć taki, jakim ja jestem. Pokiełbaszony wszelkiej naprzekór logice, a przecie taki, jak trzeba; a przecie potrzebny Ci chyba, gdy jestem. — Im mocniej bez sensu, tem Ci wdzięczniejszy — ja — protest — impertynencya, bezczelny samsobiepan śród karnego stada, ja — psikus, Prima Aprilis i drzewo Aśwattha.
Modlitwa moja Stwórco, nie ta, co ongi, co wszyscy, — a ja i dziś — i w tym właśnie — tym jedynym momencie, który się już nie powtórzy. — Zrozum: Twój trefniś-prorok — i Brat! — Ja — alboż wiem, co za taki? Że nie znam siebie, raz bzdurnie dostojny, to dostojnie bzdurny, — dumny, pokorny, tkliwy, groźny, gardząc jak kot się łaszę, skryty wszystko wypaplę, sprzedaję łzy, gubię laski i scyzoryki, czujny na cień