Strona:Janusz Korczak - Sam na sam z Bogiem.djvu/52

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Pogodna świadomość, ze wiem, dostojny spokój, że władam, lube poczucie, że czuję. Silny jestem bez wahań i bez wątpień dobry. Tak trwał będę...
Jeszcze nie jesteś szczęśliwy? Jeszcze młody nurek, nie umiesz z głębiny wyłowić swego Słońca, swego — Słońcu Bożemu naprzeciw? Nie słyszysz rycerzyku, wołań i łomotów walki Boga, w tobie, o ciebie? Będziesz!...
Bratem mi jesteś, Boże, nie Ojcem.
Wpatrzonym, wsłuchany w bajkę Twojego życia radosną
Wiele dróg, każda odmienną ochotą inna.
Wierzę!
Rodzi się we mnie tyle nowych prawd.
Prawdą jest, że widzę. Prawdą jest, że mam serce. Prawdą moja myśl i kwiat wiśniowy. Prawdą jest, że zanucę, że — krzyknę.
Rozkochanym szeptem źrenic kurzawę radosnych prawd całuję.
— Zdrowie Twoje, prawdo!