Strona:Janusz Korczak - Pedagogika żartobliwa.djvu/119

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


skonałość dwunoga i sportowa, — on, — ba — on — ropalocephalus carcinematosus.
(Hm? — co to znaczy? — Nie wiem. — Jakaś bakteria chorobotwórcza. — Ze złości tak powiedziałem, — w natchnieniu. — Często człowiek w gniewie uniesie się i brednię powie, — „trochę bardzo“ wzruszony).
Pamiętasz: „trochę bardzo“ — tyś tak powiedziała. — Dorośli mówią inaczej: wiedzą dokładnie, ile w każdym poszczególnym przypadku należy się wzruszyć.
Czytałem gdzieś kiedyś:
Podróżnik zwiedza Afrykę, wioskę murzyńską. Ale patrzy: angielski napis: „szkoła“. — A no ciekaw, jak uczą się czarne Murzynięta. A one wiedzą, umieją i dobrze po angielsku. Więc pyta się, jak dawno. A nauczyciel, że rok. — „Rok, — jeden rok — niemożliwe“. — „Ależ nie: szkoła już jest dawno; poprzednik dziewięć lat tu pracował“. — „A teraz on gdzie, — co robi?“ — „Nie ma: zjedli go rodzice uczniów“. — „Pan żartuje?“ — „Nie. Przecież to ludożercy“. — „A pan? i pana mogą zjeść?“ — „Mogą: będzie musiał departament oświaty przysłać na moje miejsce nowego nauczyciela“.
Tak bracie. — Ooo. — Nie ty, ale sprawa, — służba — karny obywatel. — Rzetelnie to sobie rozważ i szczerze.
Mądry wyraz: rozważać. — Rozważ, ile prawdy i sprawiedliwości, ile kłamstwa i krzywdy, ile deka rozumu, głupoty, rozważ, ile deka goryczy i złodziej-