Strona:Janusz Korczak - Bankructwo małego Dżeka.djvu/153

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.




Komisja Rewizyjna napisała w kajecie z rachunkami Dżeka:
»Komisja Rewizyjna przejrzała kwity kooperatywy, obliczyła kasę, sprawdziła rachunki. I znalazła wszystko w zupełnym porządku. Komisja w imieniu kooperatywy trzeciego oddziału Dżekowi Fulton składa podziękowanie«.
Podpisali się: Harry Passon, Dżems, Fanny, Ella i pani.
Dżek był bardzo zadowolony. Ale w życiu nigdy razem wszystko się nie udaje. Stanie się coś przyjemnego, a potem zaraz zmartwienie. Jedno dobre, drugie złe. Za jedno pochwalą, za drugie się gniewają. I szkoda, że się nie udało i dobrze, że się można przynajmniej pocieszyć.
Więc tego samego dnia, kiedy komisja rewizyjna podziękowała, że dobrze prowadził rachunki, było akurat zadanie klasowe, którego Dżek nie umiał rozwiązać. A nazajutrz miał jeszcze jedno, zupełnie inne zmartwienie: Nelly umarł ojciec.
Dżek nie wiedział, dlaczego Nelly nie przychodzi i codzień szukał w szatni na wieszaku białego płaszczyka. Kołek był pusty przez cztery dni, a piątego dnia zobaczył Dżek czarny paltocik i kapelusz z krepą. Nie domyślił się odrazu, ale tak jakby się