Strona:Jan Siwiński - Katorżnik.djvu/76

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Rozdział xvi.

Na Bajkale.

Z uwagi, że owo trzy stacye z Irkucka do Bajkału są górzyste a drogi liche i po nad przepaściami brzegów Angary, przeto owe stacye są małe, co też było powodem, żeśmy już około godziny trzeciej popołudniu przybyli do portu bajkalskiego. Statek parowy i żaglowy o dwu kominach już czekał na nas. Jak wszystko w Rosyi za kazienne (rządowe) pieniądze jest liche, tak też i ów statek na cześć namiestnika Syberyi, Korsakowem zwany, był lichem pudłem z jeszcze gorszą obsługą.
Majtkowie na bym statku musieli być Mongołami lub miejscowymi Buryatami, gdyż wszyscy nosili długie warkocze. O godzinie 6 nad wieczorem, tego samego dnia, wsiedliśmy na ów statek »Korsakow“ i odjechali. Ledwo ujechaliśmy może z 5 mil od brzegu, gdy się zerwała burza.
Nie będę próbował, ani się kusił daremnie opisywać burzę morską — kto ciekawy to niechaj sam spróbuje, a wtedy przekona się, że wszystkie owe okropności opisywane o burzach morskich nie są ani wypływem bujnej fantazyi, ani też bajkami z tysiąca i jednej nocy — lecz są straszną rzeczywistością! Burza na jeziorze Bajkalskiem należy do strasznych burz mor-