Strona:Jan Siedlecki - Błogosławione Dianna, Cecylia i Amanda.djvu/33

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.
— 33 —

Ojca długo wystawione na deszcz i gorąca, w lichym grobie nie okazało się roztoczone od robactwa i nie wydało wyziewu zepsucia, co zmniejsza opinię świętości.
24 maja, przed wschodem słońca, Arcybiskup z Rawenny i Biskupi, Mistrz Jeneralny z Definitorami Kapituły, przedniejsi panowie i obywatele z Bolonii i z miast sąsiednich, otoczyli z pochodniami w ręku ubogi grobowiec okrywający od dwunastu lat szczątki św. Dominika. Zaledwie podniesiono kamień, wdzięczna woń dała się uczuć. Wszyscy obecni padli na kolana płacząc i wielbiąc Pana nad pany. Wieść tak cudownego faktu prędko się rozchodzi; uwesela wszystkie serca katolickie i napełnia niewypowiedzianą wdzięcznością siostry z Bolonii, upajając ich duszę zapachem jeszcze przyjemniejszym, niż tym, którym oddychano przy świętych zwłokach. Serce Dianny wezbrane zostało św. radością, kiedy słyszała z ust bł. Jordana, o tych niebiańskich łaskach.
Następującego roku odbyła się kanonizacya św. Patryarchy. Dianna chciała być pierwszą w uwiadomieniu o tem bł. Jordana, który jej odpowiada: „Oznajmiłaś mi, najdroższa w liście twoim rozkoszną nowinę, kanonizacyę naszego bł. Ojca. Cieszysz się w Bogu i ja też cieszę się