Ale te właśnie grube efekty, zastosowane do gustów nie wykształconej estetycznie publiczności, zapewniły utworom p. Śnieżko-Zapolskiej względne powodzenie. Ci sami, którzy oklaskują w teatrze piskliwe krzyki, konwulsyjne kurcze lub przesadne wykrzywiania się aktorek, okażą taki sam zachwyt, jeżeli te sztuczki i łamańce znajdą w odmiennej nieco formie powtórzone na kartach książki. Zresztą klaka także urządzona była jak się należy. Mniejsza o to: czy postarał się o nią przedsiębiorca, czy też debiutantka lub jej wielbiciele, ale cały zastęp usłużnych piór reklamował Akwarelle na różny sposób. Pomiędzy oklaskami słychać było czasem umyślne gwizdania, które dodawały tylko zapału klakierom. Jeden z wielbicieli talentu p. Zapolskiej, kiedy nikt jeszcze nie odezwał się słówkiem o jej utworach, przepowiedział już z góry, że „pozioma zawiść“ postara się obniżyć ich wartość.
Do rozgłosu przyczyniła się nie mało ta jeszcze okoliczność, że arystarchowie kuryerkowi, którzy wiadomości swoje o zasadniczych cechach różnych kierunków literackich czerpią zwykle od kumoszek, nazwali p. Zapolską — naturalistką. Nie jestem wielbicielem naturalizmu, ale w danym wypadku stanąć muszę w jego obronie. P. Zapolska zmusza kilkakrotnie swoją bohaterkę do pokazywania kolan — rozumie się czerwonych i brudnych, do obnażania piersi — rozumie się jędrnych i białych, i do wystawiania bioder, nazywając wszystkie to części ciała właściwem mianem. Jest to jedyny punkt wspólny z naturalizmem. Autorka jest romantyczką najczystszej wody, z wybitną skłonnością do histeryi: właściwie w jednej tylko powiastce, w osławionej Małaszce używa kilku pseudo-naturalistycznych efektów.
Na czele zbiorku stoi studyum (!) zatytułowane On. Jest to niby list doświadczonej mężatki do młodej pensyonarki, w którym pierwsza poucza drugą o tem, jakim jest
Strona:Jan Ludwik Popławski - Sztandar ze spódnicy.djvu/3
Wygląd
Ta strona została uwierzytelniona.