powtarzają cudze myśli, cudze zdania, cudze obrazy, przedrzeźniając je w swym ptasim świegocie. W utworach tych nie znajdziesz nic nowego, nic żywego, żadnych spostrzeżeń, żadnych rysów kopiowanych z natury, ale jedynie oklepane ogólniki, przerobione aforyzmy, sto razy powtarzane szablony.
Do tej kategoryi należą i Akwarelle p. Śnieżko-Zapolskiej[1], chociaż pozornie różnią się wielce od zwyczajnych wypracowań „utalentowanych“ pań i panienek. Różnica polega na tem, że autorka posiada temperament gorętszy, że warunki jej życia (p. Zapolska jest aktorką) zrobiły ją śmielszą, pewniejszą siebie, mniej krępującą się przepisami dobrego tonu. Nie rozszerzyły one jednak widnokręgu jej pojęć, nie uzdolniły do czynienia spostrzeżeń, chociaż w życiu artystki nie braknie sposobności do tego.
P. Zapolska w swoich utworach literackich jest także aktorką i niczem więcej tylko aktorką lub reżyserką, ustawiającą na scenie maryonetki i manekiny. W dodatku jest ona aktorką złej szkoły, aktorką prowincyonalną, pełną fałszu i przesady. Nie mówiąc już o wytwarzaniu sztucznych sytuacyj, przyzwyczajenia teatralne odbijają się nawet na przedstawianiu ludzi i życia sfery towarzyskiej, którą autorka zna dobrze, którą mogła obserwować dokładnie. Hrabiowie jej utworów mówią i chodzą jak kochankowie ogródkowi, damy światowe, kiedy się zejdą w salonie, zupełnie jak liche aktorki na mało miasteczkowej scenie, siedzą, „kiwając głowami,“ aż „pióra u kapeluszy szeleszczą,“ a młode panienki nieumiejętnie naśladują minki i szeplenienie „naszych naiwnych“ lub patos pierwszej kochanki.
- ↑ Warszawa, 1885.