Strona:Jack London - Wojna z polowaniem na mamuta.djvu/24

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


tylko może być, bo nie dla siebie... A co przestrzeni jeszcze przed wami! Mińsk, Bobrujsk, Mozyrz, Żytomierz, Berdyczów, Kijów. Co za przepyszne polowanie na wilki...
Psy podtuliły pod siebie ogony. Nemrod zakłapał przeraźliwie zębami, zawył jak wilk i zginął w ciemności. Kierowałem się jego wyciem i czerwono-złotą plamą wsi. Wybrnąłem z ciemności i dostrzegłem Nemroda, który sobie wygodnie leżał na ziemi, bawiąc się świetnie psami, które skakały, wywijając ogonami, przez wyciągnięte nogi Niespokojnego Ducha. Wyciągnąłem koc, rozciągnąłem się na nim, pod głowę podłożyłem plecak, zapaliłem fajkę, do której przyzwyczaiłem się jeszcze w Ameryce i z ogromną satysfakcją przyglądałem się czerstwej, niezmiernie wyrazistej twarzy Nemroda. Zestarzał się na dobre, ale opalony był i zdrów, jak koń na owsie przedwojennym.
— Mój drogi, — mówię mu wreszcie, nie chcąc mu wytykać tego, że schował do kieszeni pół zawartości mego blaszanego pudełka z tytoniem. — Mój drogi — mówię mu — czyś ty do nas z misją przyjechał, czy też może na stare lata wstąpiłeś do Y. M. C. A?
— Ja do Y. M. C. A.? — roześmiał się pogardliwie. Przybyłem wprost z polowania na mamuta...
Co...? — zerwałem się na równe nogi. Na ma... ma... mamuta? Jak powiedziałeś? — Zatkało mnie ze zdziwienia. Wspomniałem już, że w fatalny dzień dziwienia się — dziwi mnie lada co.
Nemrod nie odrzekł nic, tylko przyczołgawszy się do mnie na plecach, przytknął mi do nosa lewą nogę. Dojrzałem dopiero wtedy jakiś wręcz wyjątkowy but, który trzymając wraz z nogą w ręku przez pół godziny i obracając na wszystkie strony, badałem pilnie. Był to but uszyty na wzór grenlandzki ze skóry, przypominającej juchtową, zszytej ścięgnami. Skóra przypominała mi zlekka skórę morsa, chociaż ten nie miał nigdy podobnego futra. Przez chwilę myślałem i nawet powiedziałem o tem Nemrodowi, że buty jego zrobione są ze skóry niedźwiedzia, który ukazuje się na mniej stromych zboczach góry św. Eljasza. Po bardziej stromych zboczach niedźwiedź ten nie wędruje, gdyż Bóg go w ten sposób stworzył, iż z jednej strony dał mu nogi o całą stopę dłuższe niż z drugiej. Jest to bardzo wygodne. Każdy się z tem chyba zgodzi. Ale niedźwiedź ten nie miał