Przejdź do zawartości

Strona:Jaś i Małgosia oraz inne bajki.pdf/55

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

czął pytać, w jaki sposób mógłby ich ocalić.
— Zapłać dobrze! — odpowiedziano mu — Ale szkoda pieniędzy na tych drabów.
Królewicz zapłacił jednak bez namysłu i ruszył z ocalonymi braćmi do domu.
Dojechali do lasu, gdzie poraz pierwszy spotkali lisa, a że dzień był skwarny, po-
stanowili wypocząć trochę. Królewicz zgodził się, a kiedy tak jedli i pili, przez zapomnienie usiadł na brzegu studni.
Natychmiast rzucili się nań bracia, strącili w głąb, zabrali królewnę, konia i ptaka i pojechali do domu.
— Wracamy, — powiedzieli ojcu — nietylko ze złotym ptakiem, ale zdobyliśmy w dodatku złotego konia i królewnę.
W całem królestwie zapanowała wielka radość, ale ptak nie chciał śpiewać, koń jeść, a królewna płakała bezustannie.
Najmłodszy królewicz nie zginął jednak, gdyż studnia była sucha. Spadł na mech i nic złego mu się nie stało.