Przejdź do zawartości

Strona:Jaś i Małgosia oraz inne bajki.pdf/52

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

Zaledwo jednak stanęła u łoża ojca, zerwali się wszyscy ze snu i wtrącono królewicza do więzienia.
— Życie twe przepadło! — rzekł król. — Ale ułaskawię cię i dam ci w dodatku córkę, jeśli skopiesz do równa górę przed oknem mojem, która mi zasłania widok.
Królewicz kopał przez tydzień w pocie czoła, ale stracił potem nadzieję, gdyż nie mógł dać rady górze.
Siódmego dnia przyszedł doń lis i rzekł:
— Nie zasługujesz na pomoc moją, ale lubię cię, więc poraz ostatni pomogę. Idź spać, a ja już wykonam całą robotę.
Nazajutrz rano nie było góry, a król musiał, rad nie rad, dopełnić obietnicy.
Wyruszyli tedy oboje z powrotem, w drodze przyłączył się do nich lis.
— Masz wprawdzie to co najlepsze, — powiedział — ale wraz z królewną, powinienbyś też dostać złotego konia.
— Jakże to zrobić? — spytał królewicz.
— Przyprowadź najprzód królowi kró-