W południe podzieliła się Małgosia chlebem z Jasiem, bo Jaś pokruszył swoją kromkę, rzucając kawałki na drogę. Potem zasnęli i zbudzili się w ciemną noc, ale nikt nie przyszedł po nich. Jaś pocieszał siostrę, mówiąc:
— Zaczekaj jeszcze chwilę. Gdy księżyc wzejdzie, znajdziemy napewno drogę.
Księżyc w zeszedł, dzieci zaczęły szukać okruszyn, ale zjadły je do szczętu ptaki, których mnóstwo żyje w lesie i na polach.
— Znajdziemy drogę! — zaręczał Jaś, ale nie znaleźli.
Szli przez całą noc, ale las się nie kończył, a dzieci zgłodniały strasznie, bo nie miały nic do jedzenia, prócz odrobiny jagód, zebranych w przechodzie. Zmęczone bardzo, położyły się pod drzewem i zasnęły.
Nadszedł trzeci ranek od czasu opuszczenia domu, dzieci szły dalej, ale las stawał się coraz gęstszy i poczuły, że zginą, jeśli pomoc nie nadejdzie.
Strona:Jaś i Małgosia oraz inne bajki.pdf/20
Wygląd
Ta strona została przepisana.