Przejdź do zawartości

Strona:Jaś i Małgosia oraz inne bajki.pdf/16

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

To nie kotek, to słońce wyziera z poza komina.
Ale Jaś nie patrzył na kotka, tylko rzucał co parę kroków biały kamyk na miejsce widoczne.
Gdy doszli w głąb lasu, rzekł ojciec:
— Uzbierajcie gałęzi, dzieci! Rozpalę wam ognisko, byście nie zmarzły.
Dzieci naznosiły dużo suchych gałęzi, ojciec zapalił je, a gdy buchnęły płomienie, rzekła macocha:
— Siedźcież teraz u ogniska i dokładajcie doń pilnie chrustu, my zaś pójdziemy z ojcem dalej rąbać drwa. Niedługo wrócimy tu po was.
Dzieci siedziały u ogniska, a gdy nadeszło południe, każde zjadło swój kawałek chleba. Słyszały też coś jakby stukot siekiery po drzewie, więc myślały, że ojciec jest w pobliżu. Ale nie była to siekiera, jeno sucha gałęź, którą macocha przywiązała do drzewa. Wiatr ruszał nią, tak że uderzała o pień. Macocha uczy-