Ta strona została przepisana.
mógł, potem zaś wrócił i powiedział siostrze:
— Śpij spokojnie, droga siostrzyczko, Bóg nas nie opuści!
Potem zasnął.
Macocha zbudziła dzieci zaraz o świcie, mówiąc:
— Wstawajcie leniuchy! Idziemy wcześnie do lasu po drzewo!
Potem dała im po kawałku chleba i zaleciła, by go zaraz nie zjadły, gdyż do wieczora nic więcej nie dostaną.
Małgosia wzięła obie kromki w fartuszek, bo Jaś miał pełne kieszenie kamyków i poszli w las. Jaś oglądał się co chwila i stawał.
Ojciec spytał:
— Czemuż to chłopcze zostajesz ciągle w tyle? Dalejże, idź żwawo z nami.
— Ojcze drogi — odpowiedział Jaś, — oglądam się za białym kotkiem moim, co siedzi na dachu i chce mnie pożegnać.
— Głupcze! — wrzasnęła macocha. —