napewno drogi powrotnej i pozbędziemy się ich w ten sposób.
— Nie, nie! tego nie zrobię! — zawołał ojciec. — Jakżebym mógł zostawić własne dzieci w lesie, na pożarcie dzikim zwierzętom?!
— Głupi jesteś! — powiedziała. — Jeśli nie chcesz tego uczynić, to lepiej zaraz zrób cztery trumny, bo umrzemy wszyscy razem z głodu.
Zaczęła tak dogadywać, aż przystał, chociaż mu bardzo żal było dzieci.
Jaś i Małgosia spać też nie mogli z głodu i słyszeli wszystko. Małgosia zaczęła płakać i powiedziała do brata:
— Już po nas!
— Cicho bądź, Małgosiu! — odparł — Nie martw się, ja coś na to poradzę.
Gdy starsi zasnęli, wstał Jaś, ubrał się, otwarł drzwi i wybiegł na dwór. Księżyc oświetlał jasno białe kamyczki wapienne przed domem, tak że błyszczały jak srebrne pieniążki. Jaś nazbierał ich, ile tylko
Strona:Jaś i Małgosia oraz inne bajki.pdf/14
Wygląd
Ta strona została przepisana.