Strona:J. W. Draper - Dzieje rozwoju umysłowego Europy 01.pdf/51

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ném swojego czasu, przypisuje to wszystko demonom — pomysł, który na razie miał wiele powodzenia, ale w końcu stał się szczególnie fatalnym dla politeizmu.

Zadawniona zabobonność tłumu.

Jakby na przekorę temu upadkowi wiary w klassach wyższych, tłum hołdował bezmyślnie najdziwniejszym zabobonom. Według jego pojęć istniał wiek relikwij, płaczących posągów i mrugających obrazów. Narzędzia, któremi budowano konia trojańskiego, można było zawsze widzieć w Metapontum; berło Polopsa przechowywano jeszcze w Cheronei, włócznię Achillesa w Fazelidzie, miecz Memnona w Nikomedyi. Tegejczykowie mogli pokazywać jeszcze skórę dzika Kalydońskiego; bardzo wiele miast przechwalało się, że posiadają prawdziwe palladium z Troi. Były posągi Ateny, które mogły lancą potrząsać, obrazy które się rumieniły, figury, które się pocić mogły i nieskończona moc skrzyń i świętości, przy których działy się cudowne uzdrawiania. Do otworu, kędy ustępował potop Deukalijona, wlewali zawsze Ateńczycy zwyczajną ofiarę z miodu i mąki.

Jego podejrzliwa nie tolerancyja względem wątpiących.

Zuchwalstwemby było, żeby ktoś poważył się zrobić uwagę o niedostatecznéj wielkości tego otworu. A chociaż dowiedzioném było, że kopuła niebieska jest tylko powietrzem i gwiazdami, a nie stałym dziedzińcem Olimpu, przecież jeżeli ktoś mówił o wzlatywaniu bogów ze szczytów gór do nieba, używał téj dogodności, że mu niktnie zrobi uwagi astronomicznéj. Nie znoszono żadnych przeczących alluzyj do poematów Homera, Arktynusa, lub Leschesa; każdy coby zaprzeczył osobowości słońca narażał się na śmierć za takie bluźnierstwo. Nie ścierpianoby, żeby zamiast Zeusa i Posejdona podstawiono prawa przyrodnicze, jeśli zaś ktokolwiek ściągnął na siebie podejrzenie niewiary że Helios i Selena nie byli bóstwami, najlepiéjby sobie postąpił, żeby się oczyścił z zarzutu dla uspokojenia publiczności. Lud bronił swych zabobonów wbrew wszelkim trudnościom geograficznym lub fizykalnym i wcale nie troszcząc się o te sprzeczności, które wywarły taki w pływ na klassy myślące, dowodził w praktyce nieużyteczności wszelkich dowodów historycznych.

Powolność, z jaką pochylał się i wpadał politeizm (wielobożność).

Jestto całkiem mylne przypuszczenie, że politeizm utrzymał się jako siła żywotna aż do epoki Konstantyna i Julijana. Upadek jego zaczął się od otworzenia portów egipskich. Potrzeba było blizko tysiąc lat na dokonanie tego.Zmiana objawiła się najsamprzód w klassach wyższych i przechodziła powolnie do średnich warstw społeczności. W ciągu wielu wieków dwa czynniki: odkrycia geograficzne, coraz liczniejsze skutkiem