Strona:J. W. Draper - Dzieje rozwoju umysłowego Europy 01.pdf/50

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wojny Trojańskiéj z własną wiedzą o czynnościach ludzkich; Tucydydes nie śmie o niéj wypowiedzieć wyraźnie niewiary swojéj; Eratostenes widzi sprzeczności pomiędzy podróżami Odysseusza a prawdami geograficznemi; Anaxagoras jest na śmierć za bezbożność skazany i tylko za staraniem samego naczelnika państwa wyrok ten w drodze łaski został na wygnanie zmienionym. Plato, spoglądający na rzeczy ze stanowiska prawdziwie ogólnego, wymyśla sposób, żeby całkowicie wzbronić uprawianie wyższych gałęzi fizyki. Eurypides stara się jak może oczyszcić się z zarzutu herezyi; Eschyles b ył skazany na ukamienowanie za bluźnierstwo, uratował go tylko brat jego Aminijak przez wzniesienie skaleczonéj ręki, którą postradał w bitwie Salamińskiéj; Sokrates jest sądzony i musi wypić cykutę. Nawet wielcy mężowie stanu, jak Perykles, uwikłali się w opinije karygodne. Nikt nie potrafi wytłumaczyć w żaden sposób, dla czego skończyły się cuda, lub dla czego teraz widzimy na świecie tylko czynności ludzkie. Ciemny lud żąda natychmiastowego ukarania każdego podejrzanego człowieka. Mniema on, że kto nie wierzy w podania przeszłości, ten winnym jest zdrady w teraźniejszym czasie.

Próby reformacyi.

Lecz wśród takiego zamieszania i rozgwaru nie obyło się bez prób reformacyi, przedsiębranych, przez osoby dobrze myślące. Niektórzy — i ci może najbardziéj byli posunięci pod względem umysłowym — życzyli, aby kapłani powstrzymali się już od czynienia cudów, aby używano relikwij jak najrzadziéj o tyle tylko, ile to niezbędném będzie dla psychologicznych potrzeb tłumu, a potém, żeby je usuwano stopniowo; aby filozofija nie była nadal znieważaną przez bluźniercze uczłowieczanie (antropomorfizmy) bóstw olimpijskich. Niektórzy znów, mniéj wykształceni, gotowi byli godzić wszystkie trudności przez uznanie mytów za allegoryje; inni chcieli przerobić je o tyle, żeby harmonizowały z istniejącym stanem społecznym; inni nareszcie chcieli podać do nich wykład nowy. Dla jednych wojna Trojańska, chociaż sam fakt nie może zaprzeczeniu uledz, była obrazem porwanéj przez Parysa Heleny; zdaniem drugich, wyrażenia, które niegdyś służyły do oddania wypadków rzeczywistych, zeszły na proste figury w mowie; tacy, którzy nie chcieli odrzucać atrybucyi bogów olimpijskich, ani ich czynów i namiętności ludzkich, twierdzą, że niegdyś bogowie ci musieli być ludźmi. Gdy jeden oskarża bezwstydnych ateuszów, co przyganiają mytom Ilijady nie rozumiejąc ich allegorycznego znaczenia, ktoś inny stapia bohaterów na żywioły; a inni znów, obiecując sobie, że pogodzi zdrożności i niegodziwości bogów z wykształconem poczuciem moral-