Strona:J. Turgeniew - Z „Zapisek myśliwego”.djvu/92

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.



    VI.
    Jermołaj i młynarka

    Wieczorem, z myśliwym Jermołajem, poszliśmy na „ciąg“. Ale, zapewne nie wszyscy moi czytelnicy wiedzą, co to jest „ciąg“. Przeto posłuchajcie: Na kwadrans przed zachodem słońca, na wiosnę — wchodzicie do gaju, z bronią, bez psa. Obieracie sobie miejsce, gdzie blizko brzegu gaju, wśród krzaków, oglądacie się, opatrujecie piston, porozumiewacie się z towarzyszem. Przechodzi kwandrans; słońce zaszło, lecz w lesie jeszcze jasno, powietrze czyste i przezrocze, ptaki śpiewają, młoda trawa jaśnieje blaskiem szmaragdu... czekacie.
    Wnętrze lasu stopniowo ciemnieje; czerwone światło zorzy wieczornej powoli ślizga się po korzeniach i pniach drzew, podnosi się coraz wyżej i wyżej, przechodzi od niższych, prawie jeszcze gołych gałązek do nieruchomych, zasypiających wierzchołków...
    Wreszcie i same wierzchołki pociemniały; niebo zaróżowione staje się niebieskiem, wzmaga się zapach w lesie coraz silniejszy, pociąga ciepły, wilgotny wie-