Strona:J. Turgeniew - Z „Zapisek myśliwego”.djvu/122

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


oryginalnego. Nic, oprócz takich wybryków, jak naprzykład dzisiejsza moja rozmowa z panem; ale wszak te wybryki nie są warte złamanego grosza! Jest to najtańszy i najniższy rodzaj oryginalności.
Obrócił się twarzą do mnie i machnął rękami.
— Szanowny panie — zawołał — ja jestem tego zdania, że wogóle jednym tylko oryginałom na świecie dobrze: oni mają prawo do życia. Mon verre n’est pas grand, mais je bois dans mon verre — powiedział ktoś. Widzisz pan — dodał półgłosem — jak ja dobrze wymawiam wyrazy francuskie. Cóż ci z tego, że masz głowę wielką, pakowną, że rozumiesz wszystko, umiesz wiele, idziesz za wiekiem — ale swojego szczególnego, własnego nie masz nic! Na świecie jest więcej o jeden składzik ogólników i co komu z tego za pociecha? Nie; bądź głupi, ale po swojemu! Miej swój zapach, swój własny zapach — i nie myśl pan, żeby wymagania moje co do tego zapachu były wielkie; takich oryginałów jest moc... gdzie spojrzeć, oryginał... każdy żyjący człowiek oryginał. A ja jednak nie jestem w ich liczbie!
— Tymczasem — ciągnął znów po krótkiem milczeniu — w młodości mojej jakież budziłem nadzieje, jakie sam miałem wysokie wyobrażenie o sobie, przed wyjazdem za granicę i w pierwszym czasie po powrocie! O, za granicą trzymałem się ostro, torowałem sobie drogę sam, jak wszyscy nasi, którzy wszystko starają się zrozumieć, a pokazuje się w końcu, że nie rozumieją ani a, ani b.
— Oryginał, oryginał — powtarzał, kiwając głową — nazywają mnie oryginałem, a w rzeczy samej niema na świecie człowieka mniej oryginalnego nad