Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.II.djvu/65

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
61

W piosnce téj historja Filomeii, stała się bajeczką gminną, którą wybornie w pieśń włożył poeta. A zaraz ukończywszy ją woła autor, jak by się wymawiał.

Chwała Bogu, że te kraje
Niosą insze obyczaje,
Ani w Polsce jako żywy
Zjawiły się takie dziwy.

W pieśni dziesiątéj kochanka narzeka na miłego co ją opuścił i na wojnę odjechał. W jedenastéj opis wdzięków cudnéj Dosi, zakrawa na rubaszność, tak usilnie poeta szukał prostoty i naiwności wiejskiéj. W dwunastéj jest tu pochwała wsi, tak popularna, którą wszyscy na pamięć umieją — Obraz prześliczny, zawsze z tém staraniem o prostotę wiejską wykonany. Dla nas, niema wątpliwości, że Jan Kochanowski, do pieśni o Sobótce, natchnąć się musiał gminnemi piosenki, a nawet w wielu miejscach za temat ich użyć, za prototyp swoich. Z wielką sztuką idzie w ślad za myślami ludu, za najzwyklejszemi jego uczuciami, za tém co go porusza, co go weseli, co go smuci. Wszystkie te śpiewające dziewczęta, prócz dworki, co gdzieś o Filomeli zasłyszała i po swojemu to wyśpiéwuje: prawe wiejskie dziewochy, pie-