Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.II.djvu/127

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
123

śni Sępa, rozbite, rozdęte, znaczenia nie mają. Jedno tylko widać w poecie; szczére uwielbienie czynu, prawdziwe uczucie, co prawie słowa mu w ustach hamuje. Śmierć Strusia w kilku wiérszach następnéj pieśni, dość żywo jest odmalowana, zawsze z tym zapałem uwielbienia, jaki w poprzednim wiérszu uczuć się dawał:

Wnet jako pierzchać nieuczony
Lew od młodéj tai będąc oskoczony
I od tysiąc łowców z gotowémi łuki
Bliższe zagubiwszy, drugie gromi huki
Wszyscy, wszyscy serca natrzéć nań niemają
Tylko mu z daleka rany podawają —
On zemdlon ostatniéj już pomsty pożąda
I w kimby ząb martwy zostawić — pogląda.

Wiérsz ten w całości drukowany jest także w herbarzu Paprockiego, i wedle nas text jego, w nim daleko lepszy, niż w wydaniu poezij 1601 roku.
Wiérsz na pochwałę Stefana Batorego, jest jednym z najpiękniejszych u Sępa, któren zawsze będąc sobą, wynosi naprzód króla z tego, że wierze nie dał upaść i błędy powstrzymał:

On w piérwszéj ojczyźnie
Gdy moc błąd wziął bezbożny, sam się oparł, iż nic
Zgasła powszechna wiara — Stąd go łaski swojéj
Pan naczyniem uczynił.