Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wizerunki książąt i królów polskich.djvu/214

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   208   —

zapobiegał na zjeździe w Warcie, aby stosunki duchowieństwa i związek jego z możnymi i szlachtą nie mogły być nadwerężone przez króla. Zgodził się nawet Oleśnicki na ustępstwo dla pozyskania szlachty, iżby duchowieństwo wyjątkowo, w razie niebezpieczeństwa kraju, do przyczyniania się ku obronie jego było obowiązane. Układ ten był obmyślany, zawarty, spisany bez przyczynienia się Kazimierza. Można go uważać za rodzaj sprzysiężenia przeciwko władzy królewskiej, chociaż w dwudziestoletnim panu, Oleśnicki zaledwie się mógł domyślać energicznego monarchy, jakim się później Kazimierz okazał. Zbigniew Oleśnicki popierał już wprzódy wybór Piasta, a z władzy swej i dawnego znaczenia nic uronić nie chciał.
Spór między Litwą a Polską o posiadanie Wołynia rozjątrzył się, i panów krakowskich przeciw Kazimierzowi podburzył. Oleśnicki, wystąpiwszy gwałtownie przeciwko królowi w Sandomierzu, w końcu z nim zerwał otwarcie. Sprawa ta o Podole i Wołyń, w której królowa matka stała po stronie Polski, a Litwa upornie przy ojcu się trzymała, — była w istocie może sprawą przewagi Oleśnickiego, usiłującego odzyskać dawną potęgę, a władzę królewską ograniczyć. Na tej szachownicy rozegrywały się losy.
W Piotrkowie, 1453 r., po raz pierwszy postawiono daleko sięgające żądania, aby król bez rady senatorów nic nie poczynał; określono prawa senatu i szlachty, mających się łączyć z sobą w razie potrzeby dla obrony własnych przywilejów przeciwko władzy królewskiej. Była to zapowiedź i groźba wojny. Kazimierz zgodzić się na to musiał, ale wpływ biskupa i w ogóle księży na tę uchwałę wskazał mu dalszą drogę, potrzebę ukrócenia przewagi duchowieństwa, które władzę monarchy paraliżowało.
Tak od przejść burzliwych i niebezpiecznych poczęło się to panowanie. Niewczesny, gwałtowny upór i zuchwalstwo Oleśnickiego, który tak z synem chciał postępować, jak nawykł był z ojcem, wpłynęły pewnie na postanowienie reformy stosunków kościoła z Rzymem. Kardynałowi nie powiodło się i wpływ jego ustać musiał.
W następnym roku, w skutek układów, zaślubił Kazimierz siostrę rodzoną Władysława Pogrobowca, Elżbietę, z wielką uroczystością i przepychem sprawiając wesele w Krakowie. W pierwszej chwili, niezbyt powabnej powierzchowności młoda pani taką pono wzbudziła w nim odrazę, iż zobaczywszy ją, chciał napowrót odesłać. Zgodził się jednak później