Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/97

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 89 )

zajęty, i że całe moje szczęście od niej zawisło.
— Jużem to słyszała, rzekła z równą oziębłością jak wprzódy, ale pańskie postępowanie, wierzyć mi temu niedozwala.
— A cóżby mogło dać powód, do takiego mniemania o mnie?
— Wiesz to pan lepiej odemnie.
— Nie, pani, nie wiem nic takiego, coby mogło mię w jej oczach płochym ukazywać — prócz, dodałem zmięszany, kilku fałszywych pogłosek.
— Kilku fałszywych pogłosek!! odpowiedziała z uśmiéchem satyrycznym, a po chwili dodała głosem coraz mocniejszym — Była chwila kiedym mniemała żeś pan