Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/77

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 69 )

czego się od dawna domyślałam, to jest że waćpan bałamucisz moję córkę. Niestałość jego charakteru i postępowanie, którém mamisz wszystkie prawie nasze panny, domyślać mi się każą, iż płochość tylko pobudza go, do udawania miłości, upraszam zatém, abyś pan sobie z głowy wybił wszelkie myśli o naszej córce, która się już więcej w oknie pokazywać nie będzie, sługa“ Pocztmajstrowa.
— Zgińcie! przepadajcie! wykrzyknąłem nieukontentowany list ten przeczytawszy. Któż o tém myślał, kto to słyszał? Znowu los mię prześladować zaczyna!
Jeszcze o tej nowej nieprzyje-