Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/59

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 51 )

łem parę zwrótek skocznego walca, ziewnąłem i znowu niema co robić, niema na co patrzyć, znowu nudy! Rozliczne myśli snuć mi się zaczęły po głowie, myślałem o ludziach, których poznać tak trudno, myślałem o ich zabiegach, namiętnościach, i śmiesznościach rozmaitego gatunku, o władzy niepojętej kobiet i tam dalej, i tam dalej; gdy nowy przedmiot zwrócił moję uwagę. Dwóch rzemieślników miasteczka zaszło się pod moim oknem. Twarz pierwszego oznaczała pewną skłonność do butelki, która się jawnie okazywała w przyćmionych oczach w twarzy rumianej i trędowatej, w potężnym kameryzowanym nosie i spalonych