Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/52

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 44 )

Tak się tedy miały rzeczy między dwóma Eskulapami; reszta podróżnych zatrudniała się gawędką o rozmaitych nowinach politycznych, z tą ostróżnością jaką sprawiać zwykła przytomność nieznanych osób; Bomba krzątał się po traktijerze, słychać było pojedyńcze wykrzykniki: daj butelkę! tu szklankę! tu filiżankę i t. d. gdy wszystko to znienacka przerwał odgłos pocztyliońskiej trąbki i klask z bicza, oznajmujący podróżnym, iż dyliżans gotów był do drogi. Tu dopiéro trzeba było widzieć, z jaką łapczywością pastwili się podróżni, nad niedobitkami pieczeni i kotletów, z jaką zręcznością wysuszali butelki, i