Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/50

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 42 )

skończyć — tak... proszę o butelkę... wi..wina; ledwie to wyrzekł jużci uczuć musiał jakoweś lamenta w kieszeni, bo znowu odmienił zdanie. — Tylko bo to te wino, w naszym kraju (dodał skrobiąc się po głowie) nie służy, możeby lepiej miodku... a po czemu butelka starego miodu? zapytał cichym głosem, dziwne wyrabiając miny.
— Ach! drogo, rzekł usłyszawszy cenę, niesłychanie drogo, to wyraźne z nas żarty! — Mięta na ten targ odpowiadał tylko brzękiem poruszanych w kieszeni kilku talarów, i miną ponurą. Wiész co kolego, rzekł Pigułka, tu dobre macie piwo? możeby lepiej...