Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/36

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 28 )

czudze, z kopiją, pałaszem, walczy konno i pieszo. Lecą razy, krzyżują się oręże, pękają przyłbice, krew wytryska — i bój ustaje. Tu płeć piękna z wdzięcznym uśmiechem rany zwycięzcy obwija, a chlubna nagroda mężniejszego zdobi. Lecz już zbliża się wieczór, już tysiące świateł błyska w przystrojonych komnatach, słychać pokojowych gędźbiarzy strojących narzędzia, zaczynają się goście schodzić na sale. Damy wysznurowane, z długiemi ruchami u sukień, błyszczą klejnoty, a bardziej jeszcze wdzięki wojewodzianek i kasztelanek. Już się pokazują mężczyzni, ten w złotym przetykanym kontuszu, ów z błyszczącym bo-