Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/211

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 203 )

w tém naszém życiu przechodzi bezpośrednio ze szczytu szczęścia, w przepaść cierpień i boleści; często też znowu niespodziewanie może nam zajaśnieć gwiazdka pomyślna! — Lecz raczmy na chwilę się zastanowić! — podobno w urojeniu naszém istnieje tylko szczęście i nieszczęście. — Z daleka mniemana szczęśliwość widzi się nam w najpiękniejszych kolorach — zbliżamy się — pękła bańka, znikły kolory, a z mniemanego szczęścia nic prócz kilku wspomnień nie pozostaje — Ale dość tej gawędy, która w rozdziale wesołym wcale mieć miejsca nie powinna; idźmy