Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/197

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 189 )

wny człowiek znikł z miasta — a gdy przetrząsano dom, znaleziono jeszcze kilka butelek białej wody, która padając na drzewo lub co innego paliła na węgiel, a którą kazał ksiądz proboszcz głęboko zagrzebać na cmentarzu.
Drugą pamiętną epokę stanowi na małej uliczce świéższe trochę zdarzenie, lecz niemniej dziwne z krawcem Maciejem Igliczką.
Była to wyrocznia sąsiadów, bez niego nie obeszła się żadna uczta, on grywał na flecie i popsutym pozytywku, on najlepiej śpiéwał piosneczki dla dziewcząt, a w końcu całe miasto nie miało na deń piękniejszego młodzieńca. Chodził zwykle w kurtce naszywanej je-