Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/165

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 157 )

— Ale to jeszczeście państwo nowych rzeczy o nim nie słyszeli: on to słyszę czterech jakichś swoich kolegów sprowadził tu do miasta i w domu Pretficów ulokował, oni ich muszą karmić, odstąpili im nawet dwóch pokoi.
— A co to, to rzecz niesłychana. W imie Ojca i Syna, coby to po ślubie było!
— Co się tycze tego, rzekł Mięta zażywając tabakę, to tego za dawnych czasów nie bywało. I jakiż przecię systemat ma ten pan Gurtleib? co on myśli?
— Zabrać posag, złapać pannę i siedzieć na karku rodzicom.
— Będziemy wszyscy usiłowań dokładać, ażeby to w łeb wzięło.