Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/163

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 155 )

prawić, z zapałem odezwał się Bomba, my jesteśmy głową miasta, i nie możem cierpieć aby jeden jakiś włóczęga miał tu nam i naszym pannom grać po nosie.
— To i cóż zrobić?
— Trzeba, rzekł Bomba nabrawszy ważnej i napuszonej miny, trzeba namawiać Pretficów aby zaręczyny za nieważne uznali.
— Nie można Mości Dobrodzeju! z drugiego końca pokoju odezwał się burmistrz, co się stało, odstać się nie może.
— Ot to także, krzyknęła obrażona doktorowa, gdyby jakiś chłystek jak ten chciał tylko po zaręczynach tak sobie panować! Takbym go wygoniła, żeby się gdzieś