Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/156

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
) 148 )

— Może koń w drodze zachorował.
— A gdzie tam, koń zdrów, to być żadną miarą nie może.
— Może kapelusz nie był gotów, to musiał czekać.
— Taż przecie pani Dłubalska mówiła, że tam nie jeden, ale dziesięć znaleść możno gotowych.
— To może Maciej się upił.
— I to nie, bo od Sgo Bartłomieja zupełnie wódkę pić przestał.
— A to czemuż nie wraca? rzekła zasmucona Gabrusia, chyba ja dziś bez kapelusza pojadę.
— Ej! on zaraz wróci, już tylko co go nie widać, tylko że później przyjedziem, ale to lepiej, bo już